czwartek, 11 czerwca 2015

Najambitniejszy plan modernizacji współczesnej Rosji upada. Czyżby Kreml w tej sytuacji zamierzał uczyć się od Chińczyków?

Tony złomu prosto z nieba. Prezent od Rosji dla świata. Tyle zostało ze statku transportowego Progress m27-m wysłanego na Międzynarodową Stację Kosmiczną, który po długim, niekontrolowanym locie spalił się nad Oceanem Spokojnym. Była to kolejna wpadka rosyjskiego przemysłu kosmicznego, zdecydowanie najbardziej spektakularna od czasu wystrzelenia sondy Fobos-Grunt w 2012 r. Ta zamiast dolecieć do Marsa rozpadła się na orbicie okołoziemskiej. Rzecz tu o tworach jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie sektorów rosyjskiej gospodarki - przemysłu kosmicznego. Co to mówi o całej Rosji?

W połowie XX w. Związek Radziecki był bez wątpienia naukową potęgą. W 1957 r. Sowieci wystrzelili Sputnika, czyli pierwszego sztucznego satelitę Ziemi. Napędzili tym ogromnego stracha Amerykanom, którzy oczami wyobraźni już widzieli spadające na nich z kosmosu atomowe bomby. Wyścig kosmiczny, a za nim zbrojeń, rozpoczął się wtedy na dobre. Jak się skończył wiadomo. Stany Zjednoczone stały się najnowocześniejszą gospodarką na świecie i dorobiły się słynnej Doliny Krzemowej, w której miliony jak nie dziesiątki lub setki milionów najinteligentniejszych ludzi na świecie marzy by pracować. ZSRR przestało istnieć. Pozostała po nim Rosja jest wszystkim tylko nie potęgą naukową.

Dzisiejsza Rosja w porównaniu do Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej, Japonii, Korei Południowej czy nawet pozostałych państw BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) to naukowy liliput. Jak podaje agencja Thomson Reuters na Rosję w 2012 r. przypadło zaledwie 2,1 proc. artykułów naukowych zamieszczonych w światowej bazie danych World of Science (spadek z 3 proc. w 2003 r.). Ich jakość też nie jest najwyższa. Liczba cytowań opublikowanych prac naukowych rosyjskich badaczy jest niższa o 19 proc. w stosunku do światowej średniej. Trochę lepiej sytuacja przedstawia się z patentami. Rosja lokuje się gdzieś pomiędzy Francją i Niemcami, przed Brazylią oraz Indiami, ale za to daleko z Chinami i Stanami Zjednoczonymi, a więc dwoma głównymi światowymi potęgami oraz rywalami Moskwy.
Władze na Kremlu są świadome konsekwencji tej sytuacji. Bez postępu naukowego o odbudowie imperium rosyjskiego można co najwyżej pomarzyć. Z tej refleksji narodził się najambitniejszy projekt modernizacyjny we współczesnej Rosji. Jego prawdziwa natura nigdy na Zachodzie nie została tak naprawdę dostrzeżona.

Plan Dmitrija

Nazwano go marionetką, gdy po raz pierwszy pojawił się na scenie politycznej. Na jedną kadencję zastąpił Władimira Putina w prezydenckim fotelu, ale nie tylko po to by w nim siedzieć. Dmitrij Miedwiediew miał plan by zmodernizować Rosję, którą w napisanym przez siebie artykule programowym „Naprzód Rosjo” nie wahał się nazwać zacofaną i przeżartą przez korupcję. Jej główną słabością, stwierdził, miało być to co skłoniło senatora Johna McCaina do nazwania wschodniego sąsiada Polski stacją benzynową – niemal całkowite oparcie gospodarki na handlu surowcami naturalnymi. „ Sprzedajemy rzeczy, których nie wyprodukowaliśmy, surowe materiały lub importowane towary. Gotowe produkty wytwarzane w Rosji w większości charakteryzuje ekstremalnie niska konkurencyjność” – napisał w 2009 r. Miedwiediew. Receptą prezydenta na ten stan rzeczy miało być rozwijanie nowych technologii w Rosji. Rok później narodził się projekt Skołkowo.

Skołkowo jest niewielką wsią położoną zaledwie 2 km od MKAD-u, czyli słynnej, liczącej ponad 100 km długości obwodnicy wokół Moskwy. Do czasu przyjścia na Kreml Miedwiediewa poza paroma domami i bazarem nie było tu nic. A potem pojawiły się dźwigi, koparki, ciężarówki i obsługujący je budowlańcy, którzy zaczęli wznosić w tym miejscu szklane biurowce. Według wizji Miedwiediewa w Skołkowo miał powstać park technologiczny o powierzchni 2,5 mld m2, w którym pracowałoby od 25 do 50 tys. najbystrzejszych i najśmielszych umysłów Rosji. Stąd zaawansowane technologie dalej płynęłyby w Rosję modernizując jej gospodarkę. W projekt planowano zainwestować 125,5 mld rubli (ok. 13,7 mld zł według kursu z 2010 r.) do 2020 r. Serce przedsięwzięcia stanowiłby Skoltech, czyli odpowiednik amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology, gdzie planowano zatrudnić w charakterze kadry dydaktycznej nawet 200 naukowców światowej rangi. W ich doborze mieli pomóc zresztą pracownicy MIT-u, z którymi Rosjanie nawiązali bliską współpracę. Amerykanom zapłacono również za przygotowanie programu nauczania oraz pomoc w budowie struktur organizacyjnych dla Skoltechu. Dlaczego na partnera Skołkowo nie wybrano kogoś z Doliny Krzemowej? Wbrew powszechnemu przekonaniu Rosjanie przy planowaniu swojego zagłębia startupów nie wzorowali się na niej, lecz na tzw. Drodze 128, czyli leżącym w okolicach Bostonu klasterze technologicznym. Jego sercem jest właśnie MIT. Niemniej nawet to rozwiązanie, ani nawet współpraca z potentatami technologicznymi w rodzaju Cisco, IBM-a czy Siemensa nie ocaliły dziecka Miedwiediewa przed katastrofą. I to jeszcze zanim te na dobre się narodziło.

Z początku przyszłość Skołkowo zapowiadała się nienajgorzej. W 2011 r. w parku technologicznym zarejestrowane były już 332 firmy, rok później 793, w szczytowym 2013 r. ponad 1 tys., ale ta liczba była już tylko efektem siły rozpędu. Skołkowo cierpi z powodu złego zarządzania oraz korupcji, która spowalniają tempo realizacji projektu oraz niebotycznie zwiększają jego koszty. Jak wiadomo z przykładu chociażby Olimpiady w Soczi w rosyjskiej rzeczywistości nie jest to nic niezwykłego, a jednak w tym wypadku całą sprawą zainteresował się rosyjski Komitet Śledczy. Jego agenci przeprowadzili nalot na biuro wiceprezesa fundacji Skołkowo, gdy akurat w tym czasie przebywał w nim Dusty Robbins, jeden z czołowych dyrektorów Intela. Siłą rozpędu służby zarekwirowały Amerykaninowi paszport i telefon, zagrożono mu nawet więzieniem, ale ostatecznie wypuszczono. Efekt tego incydentu był łatwy do przewidzenia. Dyrektor Intela pojechał prosto na lotnisko by nigdy do Skołkowo nie wrócić. Zachodni przedsiębiorcy i naukowcy przestali się łudzić, że mają w ogóle czego w Rosji szukać.

Ta historia nie była przypadkiem, lecz prawdopodobnie dobrze skalkulowanym działaniem. Za sabotażem mógł stać nie kto inny jak Władimir Puitn, który w tym czasie ponownie objął urząd prezydenta Rosji. Dlaczego przeszkadzało mu Skołkowo? Czyżby Putin nie chciał by rządzone przez niego państwo dysponowało najnowszymi osiągnięciami nauki? Jak twierdzi Oleg Raszydow,autor książki "Skołkowo: przymuszenie do cudu", problemem okazały się ambicje Miedwiediewa. Ten bowiem zapalony miłośnik nowych technologii doskonale rozumiał, że do unowocześnienia państwa potrzeba czegoś więcej niż pieniędzy i odgórnie wydawanych zarządzeń. Rosja potrzebowała reform, które przeciwdziałałby wszechobecnej korupcji oraz ograniczyły samowolę urzędników i służb. Do wprowadzenia tych zmian Miedwiediewowi nie starczyło jednak politycznego poparcia dlatego zdecydował się na eksperyment. Skołkowo miało być poletkiem doświadczalnym, na którym miano przetestować alternatywny model zarządzania Rosją. Wypracowane rozwiązania, jeśli okazałyby się efektywne, mogłyby potem zostać przeszczepione na poziom ogólnokrajowy. Kto wie, czy by się tak rzeczywiście nie stało, gdyby ten śmiały pomysł udało się dociągnąć do końca?

Z Zachodu na Wschód

Dzisiaj ze Skołkowo nie pozostało wiele. Co prawda oficjalnie projekt nadal jest kontynuowany, ale chyba nikt już nie wierzy w jego sukces. Przynajmniej nie w jego pierwotnej postaci. Na terenie parku jak dotąd wybudowano zaledwie dwa kompleksy - tzw. hiperklub i technopark. Kolejny najwcześniej zostanie oddany do użytku w 2016 r., o ile starczy ku temu pieniędzy. Na Skołkowo wydano już ok. 75 mld rubli, a więc ponad połowę zaplanowanych środków. Tymczasem rosyjskie ministerstwo finansów już pod koniec 2014 r. chciało uciąć finansowanie projektu o 20-30 proc. Te plany jak dotąd nie weszły w życie, ale już ich pojawienie się niczego dobre nie wieszczy. Podobnie jak odpływ zachodniej kadry naukowej oraz odejście głównego propagandysty Kremla Władisława Surkowa ze stanowiska prezesa rady zarządzającej Skoltechu (oficjalnie z powodu sankcji, którymi objęli go Amerykanie).Także jeden z głównych pomysłodawców całego projektu Ilja Ponomariow, fizyk i poseł, znalazł się w poważnych tarapatach po tym jak rosyjska prokuratura oskarżyła go o zdefraudowanie środków otrzymanych od Skołkowo. Sam podejrzany odpowiada, że prześladuje się go z powodów politycznych (Ponomariow jako jedyny w Dumie głosował przeciwko aneksji Krymu przez Rosję), ale jego bliskie związki z modernizacyjnym projektem Miedwiediewa zapewne odegrały tutaj swoją rolę. Na dodatek całkiem niedawno, bo w marcu, ze Skołkowo pożegnało się ponad 70 firm. Zbyt wielu chętnych na ich miejsce nie widać, bo co bardziej innowacyjne startupy z Rosji raczej uciekają niż próbują się w niej rozwijać.
Upadek Skołkowo to w dużej mierze również skutek posunięć Kremla na arenie międzynarodowej. Sankcje i wojna na Ukrainie zniechęciły zachodnich inwestorów do Rosji, co pociągnęło za sobą odpływ kapitału. W tym ludzkiego. W przeciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2014 r. opuściło ponad 200 tys. ludzi, a więc najwięcej od 1999 r., gdy Władimir Putin objął ster rządów. Wielu emigrantów to osoby wykształcone, przedsiębiorcze, dla których w dzisiejszej Rosji nie ma po prostu miejsca. W przeciwnie do krajów Zachodu. Kreml udaje, że się tym nie przejmuje i rozwija nową koncepcję modernizacji państwa.

Rosja przede wszystkim próbuje zreformować to co już ma. Z tego względu przebudowuje się słynną Rosyjską Akademię Nauk wywołując przy tym fale protestów niezadowolonych uczonych, zmienia system przyznawania grantów na badania oraz zapowiada kontynuacje być może jedynego udanego programu wspierania rozwoju nauki tzw. megagrantów, który według ministra edukacjii Dmitrija Liwanowa od 2010 r. przyniósł Rosji 500 patentów. Przebudowie ma również ulec Roskosmos, co niedawno zapowiedział wicepremier Dmitrij Rogozin. Wkrótce wystartuje też Narodowa Inicjatywa Technologiczna zapowiedziana jeszcze w grudniu zeszłego roku przez Putina. Jej cel to zwiększenie konkurencyjności Rosji na światowych rynkach zaawansowanych technologii. Na pierwszy plan mają pójść inwestycje w drony.
Ten wybór to nie przypadek. W dyktowanym przez Kreml pędzie ku nowym technologiom w niewielkim stopniu liczą się usługi dla konsumentów. Przede wszystkim chodzi o obronność i wzmacnianie potencjału militarnego Rosji. MCST (Moscow Center of SPARC Technologies),rosyjska firma zajmująca się projektowaniem mikroprocesorów, zaprezentowała niedawno nowy czterordzeniowy procesor Elbrus-4C. W porównaniu do zachodnich urządzeń obecnych na rynku jest on przestarzały o kilka lat, a może i całą dekadę, ale nie o to w nim chodzi. Ważne, że produkuje się go w Rosji, dzięki czemu Amerykanie nie będą mogli wmontować do niego swych urządzeń szpiegowskich. Tego typu myślenie podparte narodową dumą dominuje obecnie w Moskwie. Stąd wziął się niedawno ogłoszony pomysł o budowie rosyjskiego systemu operacyjnego dla urządzeń mobilnych. Tymi samymi kategoriami myśli się również w ministerstwo spraw wewnętrznych FR, które ostatnio poinformowało, że będzie prowadzić własny program innowacyjny, tak aby policja i wojska wewnętrzne mogły rozwijać własne zaawansowane technologie z robotami na czele.

Najciekawszy jest jednak rosyjski zwrot na Wschód. Po rozsypaniu się współpracy z Zachodem, Putin szuka pomocy u Chińczyków. Pierwsze sukcesy już ma. Skołkowo nawiązało niedawno współpracę z chińską grupą inwestycyjną Cybernaut dysponującą aktywami o wartości 5 mld dolarów. Chińczycy będą więc inwestować w rosyjskie startupy. Niemniej to nie o pieniądze są tym co najcenniejszego Państwo Środka ma do zaoferowania Rosjanom. Pozyskanie know-how odnośnie tego jak na temat zmodernizować gospodarkę przy zachowaniu niezmienionego ustroju politycznego jest tym co Putin w rzeczywistości pragnie zdobyć. Pytanie czy Rosjanie się na tej współpracy nie przejadą? Chińczycy nie ukrywają, że zależy im na poznaniu tajemnic rosyjskich w tych dziedzinach, w których jeszcze Rosja wyprzedza Chiny, czyli w obrębie sektora kosmicznego, nuklearnego i militarnego. Stąd wysyp wspólnych inicjatyw w rodzaju budowy rosyjsko-chińskiego liniowca C929, okrzykniętego nowym Jumbo Jetem czy podpisania współpracy o partnerstwie o współpracy w zakresie eksploracji kosmosu. Drugim celem jest podbicie nielicznych, innowacyjnych rosyjskich firm chińskim kapitałem, z którym w przeciwieństwie do europejskiego czy amerykańskiego Moskwa nie będzie mogła tak sobie łatwo pogrywać. Jak to się wpisuje w plany Władimira Putina odbudowy mocarstwowej Rosji, wie tylko on sam jeden.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Ramzan Kadyrov - the Taekwondo Master

When I first saw an information that Kadyrov recieved 6th Dan in TKD I couldn't believe. Why the heck the ETU, which stands for European Taekwondo Union (part of the World Taekwondo Federation, member of the Association of Summer Olympic International Federations) would give a honorable distinction to the man, who can barely raise his leg and is involved both in political killings and serious crimes against his own nation? My second question was why the ETU has decided to organize European TKD championship in Grozny? To find answers I wrote to Mr. Sakis Pragalos, the president of the ETU:

My questions were:

1. Why the ETU has decided to organize the Championship in Grozny? Who made the final decision? Has Mr. Kadyrov or his administration offered money or any other benefits to the ETU President or Vice-President in return?
2. Doesn't the ETU as an European organization mind that Mr. Kadyrov is involved in serious crimes against journalists, human rights workers, political figures and ordinary members of Chechen society? How collaboration with person of so dubious reputation is corresponding with the ETU and TKD values?
3. On what basis Mr. Kadyrov got 6th in TKD from the ETU?
4. What is the exact date of the tournament in Grozny?

And I got these answers:

1. ETU has not decided to host a championship in Grozny and the article
you are referring to does not mention this. During the meeting,
opportunities to host an event in Grozny were discussed. For your
information, the ETU Council is the decision making body with regard to
awarding events. In no way, form or shape, financial or other benefits
have been offered.
2. ETU was invited to visit the taekwondo event in Chechnya as the ETU
president was in the Kabardino-Balkaria region for the 1st European
Championships Olympic weight categories. As taekwondo is a sport that
promotes peace, friendship and sportsmanship, the ETU president decided to
visit the event.
3. It is common practice to award honorary dan grades to high ranking
government officials and heads of state. Mr. Putin, Mr. Obama, Mr. Ban Ki
Moon and many other heads of state and officials have been awarded
honorary dan grades. Mr. Kadyrov is no exception.
4. Answered above.

Plus a comment:

ETU wants to make clear that the mission of ETU is to promote taekwondo
throughout Europe and the world. The Russian Taekwondo Union is a
respected member of the ETU and the European Taekwondo Family. The
promotion of taekwondo within the Russian territory is within the scope of
our operations.

What struck me most was the discrepancy between the Mr. Kadyrov and the Russian Taekwondo Union on one side and Mr. Pragalos words concerning the future tournament in Grozny. Will it be organized or not? Kadyrov and the RTU wrote that the decision was already made , but the ETU president denied that. To find the truth I send to Mr. Pragalos link to Mr. Kadyrov account on Instagram and asked him for a comment regarding the event. I never got reply from him. The same happened to my questions concerning ethics of the ETU in relation to cooperation with Mr. Kadyrov. By the way I also wrote to the WTF office in Switzerland, but after more than two weeks I still don't have any answer from them.

Why does this story matter?

 Because:
1) The ETU is the European organization and should promote European, Olympic and Taekwondo values. Cooperation with a despotic ruler, who turned Chechnya into his North-Korean style fiefdom, hardly helps to achieve this aim.
2) If you practice Olympic TKD in Europe you should know what your organization is doing in your name.
3) Someone needs to protest against selling sport values for money. In this case to Kadyrov's money.
4) Last but not least the best way to show Mr. Kadyrov disapproval of his policy inside and outside Russia is to hit him in his weakest point: SPORT.

P.s. English isn't my first language, so behave nicely.

niedziela, 15 marca 2015

Rosja utworzy Agencję ds. Narodowościowych - próba uniknięcia kłopotów czy nałożenia kagańca?

Prezydent W. Putin polecił premierowi Miedwiediewowi sporządzenie do 15 kwietnia b.r. koncepcji Federalnej Agencję ds. Narodowościowych. Agencja miałaby "realizować politykę państwa w obszarze międzynarodowych i etniczno-religijnych stosunków oraz podejmować działania nakierunkowane na wzmocnienie jedności narodów FR". Drugim jej podstawowym zadaniem będzie "dbanie o zgodę religijną i narodową oraz podejmowanie kroków w celu rozwoju etnokulturowego narodów FR".
Pomysł jak na FR nienowy. Do 2001 r. w Rosji działało ministerstwo ds. polityki narodowościowej. Po jego likwidacji jeszcze przez trzy lata istniał urząd stosownego ministra tyle, że bez teki. Potem kolejno kwestie narodowościowe przechodziły do ministerstwa kultury, stamtąd do ministerstwa rozwoju regionalnego, by po jego likwidacji w zeszłym roku wrócić z powrotem do resortu kultury. Czy zatem zapowiedź utworzenia agencji nie oznacza nic specjalnego? Tak i nie.
Powołanie agencji będzie kolejnym krokiem w realizacji przedstawionej przez W. Putina w grudniu 2012 r. "państwowej strategii narodowościowej Federacji Rosyjskiej do 2025 r." Zarówno z niej jak i z wcześniej opublikowanego przez W. Putina artykułu "Rosja: kwestia narodowościowa" można wywnioskować parę istotnych faktów:

1. Zgoda narodowa jest warunkiem stabilności i dalszego istnienia Federacji Rosyjskiej
2. W Rosji narastają problemy na tle narodowościowym, które domagają się nadzoru i rozwiązania ze strony państwa.
3. Nacjonalizm jest śmiertelnym zagrożeniem dla Rosji.
4. Elementy o zabarwieniu etnicznym takie jak rosyjska kultura i język, ale też wspólna historia, wspólny wróg (Zachód)i wspólna religia (prawosławie) mają być czynnikami spajającymi narody FR.

Co się rzuca od razu w oczy jest fakt, że Putin od początku musiał sobie zdawać sprawę z zagrożenia jakie niesie oparcie kampanii na Ukrainie na rosyjskich (w rozumieniu etnicznym) nacjonalistach i imperialistach, a następnie rozwijanie koncepcji "ruskiego świata" w Rosji. Mimo wszystko zdecydował się na podjęcie ryzyka. Na razie mu się to opłaciło, ale pierwsze oznaki niezadowolenia wśród mniejszości już się pojawiają. Damir Muchetdinow, zastępca muftiego Duchownego Zarządu Muzułmanów Rosji, skrytykował publicznie ideę "ruskiego świata" za to, że nie bierze ona pod uwagę interesów muzułmańskich obywateli FR.

Pojawienie się agencji może oznaczać, że do władz docierają sygnały o nabrzmiewających konfliktach pomiędzy mniejszościami i etnicznymi Rosjanami. Lęk tych pierwszych wywołują przybierające nastroje ksenofobiczne wśród tytularnej większości i nie tylko. Zmiany w polityce historycznej, oparcie się na prawosławiu muszą wywoływać niezadowolenie mniejszych narodów Rosji. Może to być również sygnał, że wobec kurczących się zasobów Kreml spodziewa się tarć etnicznych. Zadaniem agencji będzie im zapobieganie i rozwiązywanie lub przynajmniej łagodzenie oraz kontrolowanie przebiegu. Wreszcie jednym z głównych zadań nowego organu zapewne będzie monitorowanie nastrojów wśród mniejszości oraz ich liderów pod kątem ich nastawienia wobec władzy centralnej.

Linki:
http://kremlin.ru/assignments/47849
http://base.garant.ru/70284810/
http://www.ng.ru/politics/2012-01-23/1_national.html
http://islam.ru/news/2015-03-14/13321

poniedziałek, 23 lutego 2015

4 argumenty świadczące o zamiarze kontynuowania przez Rosję wojny na Ukrainie, czyli taktyki salami ciąg dalszy

1. Przygotowania do dalszych działań wojennych trwają. Porozumienie pokojowe Minsk -1 z września 2014 r. zostało wykorzystane do przegrupowania sił, a następnie punktowego uderzenia na donieckie lotnisko, a potem zajęcie Debalcewa. Minsk-2 służy również przegrupowaniu wojsk rosyjskich i separatystów by prawdopodobnie wiosną zaatakować w okolicach Mariupolu, o czym świadczą doniesienia o dostawach rosyjskiego sprzętu wojskowego i żołnierzy tym w regionie. Kolejne możliwe kierunki natarć? Od północny na Charków , z południa na Dzierżyńsk i Artiomowsk. Nie należy również zapominać o zgrupowaniach wojsk rosyjskich na Krymie i Naddniestrzu, ale te na razie służą głównie jako rezerwuar ochotników do walki na Donbasie oraz przysłowiowy as w rękawie.

2. Pogłębienie fermentu wewnętrznego mającego doprowadzić do upadku obecnych władz w Kijowie. Ukraińskie źródła cytowane przez brytyjski "Sunday Times" twierdzą, że obecnym celem Kremla jest maksymalizacja niezadowolenia społecznego z prezydenta Poroszenki i doprowadzenie do kolejne rewolucji, tym razem nacjonalistycznej. Pogłębieniu chaosu na Ukrainie mają również służyć działania dywersyjne i terrorystyczne realizowane przez rosyjskie służby specjalne lub pod ich kuratelą. Przykładami są zamachy np. w Charkowie, Odessie czy nieudane w Mariupolu oraz Kijowie. Warto jeszcze wspomnieć o spotkaniu 15 lutego W. Putina z przedstawicielami organizacji weteranów, w trakcie którego poruszono temat akcji Sztorm-333. Operacja przeprowadzona przez rosyjskich komandosów 36 lat temu doprowadziła do śmierci prezydenta Afganistanu Hafizullaha Amina i ułatwiła inwazję ZSRR na Afganistan. Pojawienie się tej historii akurat teraz (przez prezydenta FR wskazana jako przykład heroizmu) należy poczytywać co najmniej jako groźbę pod adresem Kijowa.

3. Prorosyjscy pretendenci do tronu z "uprawnionymi" roszczeniami od dawna czekają na polecenia z Kremla.
A te być może właśnie nadeszły. Przebywający w Rosji obalony prezydent Wiktor Janukowycz objawił się 21 lutego na antenie rosyjskiego telewizji państwowej Rossija-1. W wywiadzie zapowiedział powrót na Ukrainę by bronić jej obywateli przed bezprawiem dziejącym się w kraju. Tego samego dnia były ukraiński premier i współpracownik Janukowycza, Nikołaj Azarow oznajmił o konieczności powołania rządu na wygnaniu. Dzień później deputowany Dumy, Michaił Jemielianow zaproponował by siedziba ukraińskiego rządu na wygnaniu znajdowała się na Donbasie.

4. Nasilenie dyplomatycznej ofensywy Putina zmierzającej do osłabienia stanowiska Unii Europejskiej wobec Rosji.
Temu służył ostatnie wyjazd prezydenta FR do Budapesztu i taki cel będzie przyświecał zaplanowanej na marzec wizyty we Włoszech. Podobnie widać rosnące zaangażowanie Rosjan w budowanie prorosyjskich ruchów politycznych w państwach Unii Europejskiej, czego przykładem jest świeżo powstała w Polsce prokremlowska partia Zmiana. Ofensywa polityczna sugeruje, że Moskwa nie zamierza zmieniać swojej agresywnej polityki wobec Ukrainy.
Na koniec należy wspomnieć o wywiadzie, którego udzielił Władimir Putin 23 lutego kanałowi Rossija-1. Prezydent stwierdził w nim, że do wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą raczej nie dojdzie, co w świetle powyższych faktów oraz wcześniejszych jego zapewnień o chociażby braku udziału wojsk FR w inwazji na Krym brzmi raczej złowieszczo.