piątek, 25 września 2015

Syryjscy uchodźcy o tym jak im się żyje w Rosji

W serwisie The Village pojawił się interesujący artykuł zawierający opinie pięciu syryjskich uchodźców żyjących w Rosji (nie należą oni do grupy 400 rodzin, potomków Czerkiesów, które osiedliły się w Kabardo-Bałkarii) . Część z nich podkreśla, że udali się do tego kraju ze względu na przyjazne stosunki z Syrią, inni z powodu żyjących tam krewnych lub przyjaciół. Większość zostawiła rodziny w ojczyźnie lub w Turcji. Dwójce udało się znaleźć partnerki już w Rosji. Ich opinie w większości się pokrywają: mimo dobrej opinii o Rosji, żyje im się w tym kraju źle ze względu na nikłą pomoc państwa, a przede wszystkim korupcję. Poniżej wycinki z trzech z pięciu wypowiedzi:

Samir
Jestem zaledwie jednym z setek uchodźców (ocenia się, że w Moskwie jest do 10 tys. uchodźców z Syrii - przyp.red.) i nasza sytuacja w Rosji z każdym dniem się pogarsza. Wszystko z powodu korupcji - dosłownie za wszystko żąda się od nas pieniędzy i nie możemy znaleźć nikogo kto pomógłby nam rozwiązać nasze problemy. Zwróciłem się z taką prośbą do specjalnego urzędu, ale nic nie nie wydarzyło. A gdy adwokat złożył w tej sprawie skargę, i trafiła ona do wyższej instancji, sytuacja się tylko pogorszyła: nastąpił popłoch i mój pracodawca powiedział, że więcej nie może mi płacić (...)
Liczę sam na siebie, wynajmuję mieszkanie. Ceny za mieszkanie są jednak straszne: mam rosyjską żonę w trzecim miesiącu ciąży, a nie mamy nawet co jeść. Nigdy wcześniej nie mogłem sobie wyobrazić, że w Rosji nie zdołam nakarmić siebie, swoją żonę i przyszłe dziecko. Wszystko czego potrzebuję to dokumenty, żeby móc pracować.

Muhammed
W Rosji tylko się męczę. Jednym z problemów jest to, że pracujemy praktycznie bez dni wolnych (...) pracujemy po 12 godzin na dobę z dniem wolny raz na dwa tygodnie. Drugim problemem jest brak dokumentów: w FSM (Federalna Służba Migracyjna) odmawia nam udzielenia statusu uchodźcy, i kiedy pracodawca zobaczył, że nie mam dokumentów, zaczęło się szantażowanie. Na ulicy ciągle zatrzymuje mnie policja, zmusza do płacenia kar i dawania łapówek. Z mieszkaniem nie mam problemu - wynajmuję pokój obok zakładu (w którym pracuje - przyp. red.), właściciel sam jest Syryjczykiem - wszystko rozumie.
Żyję tu tymczasowo, jeśli uda się pojechać do Europy - pojadę, czemu by nie. Tam można połączyć się z rodziną, nie będę musiał cały czas się o nich martwić.

Abdul Kader
Żyje się tutaj bardzo źle: uciekaliśmy od wojny, ale i tutaj musimy walczyć, tylko teraz z powodu pieniędzy. W FSM ciągle od nas żądają dużych pieniędzy. Za pierwszym razem udało mi się uzyskać azyl tymczasowy, za drugim razem odmówiono mi przyjęcia dokumentów i zażądano zapłacenia 70 tys. rubli. Rzecz jasna nie mam takich pieniędzy. Niektórzy faktycznie płacili, ale potem nic w zamian nie otrzymywali. To wszystko to machinacje, oszustwo i korupcja. Chcemy zalegalizować swój pobyt tutaj, ale nam na to nie pozwalają. Niektórych nawet deportowano za brak odpowiednich dokumentów. Mam rosyjską dziewczynę, chodzę z nią do FSM, gdzie mnie broni. Mówi: „Jak możecie wymuszać od niego jakiekolwiek pieniądze? To uchodźca!". Policjanci przeprowadzają kontrole w naszym zakładzie, a my nie mamy dokumentów. W takiej sytuacji sam zaczynasz się zastanawiać: zapłacić mu, żeby mnie wypuścił czy nie? Biorą od nas pieniądze wiedząc jaka jest sytuacja w Syrii - to smutne.

Źródło: The Village

Inne publikacje w temacie:
Wywiad z Rijad Haddadem, ambasadorem Syrii w Rosji (ros.)
Artykuł w Deutsche Welle o tym dlaczego Syryjczycy nie chcą jechać do Rosji (ros.)
„Dużo płakałam i nie wiedziałam co robić" - syryjscy uchodźcy o niełatwym życiu w Rosji (ros.)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza