piątek, 19 września 2014

Szkockie referendum a Rosja

Wyniki są już znane. Szkocja zostaje w składzie Wielkiej Brytanii. Przy mojej całej sympatii dla Szkotów z perspektywy europejskiej jest to zdecydowanie sytuacja na plus, także z powodu Rosji. Nie tylko dlatego, że zjednoczonej Europie będzie łatwiej prowadzić politykę zagraniczną względem naszego wschodniego sąsiada ani także z powodu dojrzałości politycznej, którą udało się Szkotom i Anglikom zademonstrować: zamiast chwytać za karabiny udowodnili, iż również dzisiaj drogą pokojową można decydować o rozdziale państwa. W dzisiejszej Rosji rzecz jasna podobna sztuka nie byłaby możliwa, ale i tak media rosyjskie to Kijów będą oskarżać o złą wolę. Oto zamiast pogodzić się z wynikami referendum poszedł na wojnę na Donbasie.

Nie to się jednak wydaje najważniejsze. Przy okazji konfliktu na Ukrainie obserwujemy wzajemną miłość pomiędzy środowiskami nacjonalistycznymi w Europie Zachodniej i Centralnej oraz Rosji (w tym w Polsce, o czym można poczytać tu i tu). Biorąc pod uwagę politykę Kremla, który chwyta się wszystkich sposobów by osłabić Unię Europejską, rozbić jej jedność oraz doprowadzić do fermentu wewnętrznego w państwach członkowskich łatwo przewidzieć pomysł jaki zakwitł w głowie rosyjskich decydentów. Polityka wspierania separatyzmów w Europie, zapewne drogą nieoficjalną, może być atrakcyjną strategią dla Moskwy (pomijając kwestię czy bezpieczną z punktu widzenia integralności terytorialnej Rosji). Rzecz jasna Rosjanie jeśli chcieliby iść tą ścieżką, nie tak jak na Kaukazie czy we wschodniej Europie, mieliby do dyspozycji dużo bardziej ograniczony zestaw narzędzi, ale wciąż mogących przynieść określone korzyści polityczne. Referendum w Szkocji w tej sytuacji pokazuje, że mimo wszystko nie tak łatwo będzie Unię Europejską podzielić.


p.s. W DRL czyli Donieckiej Republice Ludowej już padają oskarżenia pod adresem Londynu o to, że sfałszował wyniki szkockiego referendum...


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza